Burmistrz nie chce rozmawiać z inwestorami – czy to koniec „Plaży Warka”?

Są inwestorzy, którzy w Warce chcą stworzyć kompleks wypoczynkowy. Powstanie Plaża Warka! W jego skład wejdzie część hotelowa (ok 30 niezależnych mieszkań), gastronomia (dwu poziomowa kondygnacja), baseny, ogólnodostępna plaża miejska oraz mnóstwo atrakcji nie tylko dla mieszkańców, ale również dla turystów. Ta inwestycja zmieni Warkę! Niestety Burmistrz Dariusz Gizka nie chce się spotkać z Łukaszem Sobierajem prezesem Fundacji Młodzi dla Warki, który ma reprezentować interesy inwestorów!

Podobny obraz

Temat plaży miejskiej jest mieszkańcom Warki niezwykle bliski. Kwestia ta wraca w codziennych rozmowach, gdy tylko robi się ciepło oraz przed wyborami. Co do pierwszej okoliczności nie można mieć zastrzeżeń, gdyż każdy chciałby w spokoju wybrać się z rodziną nad rzekę i w cywilizowanych warunkach spędzić czas. Lokalni politycy widząc żywe zainteresowanie tematem, prześcigają się w obietnicach w tej materii. Niestety na obietnicach jak dotąd się kończyło.

Aby dobrze zobrazować sprawę, należy się cofnąć o 3 lata (oczywiście plany co do stworzenia plaży sięgają dalszych czasów, jednak dla tej konkretnej sprawy ten zarys dziejów powinien wystarczyć) do poprzednich wyborów. Wówczas obietnice plaży miejskiej padały z dwóch obozów, które konkurowały z obecnym Burmistrzem. Po wyborach sprawa ta była nadal głośno podnoszona przez jednego z kandydatów. Łukasz Sobieraj wystąpił w imieniu Fundacji Młodzi dla Warki o użyczenie terenu wzdłuż rzeki Pilicy. Celem tych zabiegów była idea znalezienia inwestora i doprowadzenie do realizacji planów związanych z Plażą w Warce.

W odpowiedzi na pismo przesłane do urzędu w sprawie użyczenia terenu, miasto przesłało podpisaną umowę. Było to o tyle zaskakujące, że odbyło się bez żadnych konsultacji, co zazwyczaj ma miejsce przy tego typu działaniach. W końcu wydawałoby się, że strony musza ustalić warunki i zakres współpracy. Podpisana umowa przez Burmistrza Dariusza Gizkę, trafiła do prawnika fundacji, aby ten zbadał dokument. W końcu może wydawać się podejrzane, że umowa została tak szybko podpisana i przesłana do fundacji bez omówienia szczegółów. Okazało się, że w umowie są klauzule abuzywne oraz takie, które się na wzajem wykluczają.

Opinia prawnika była druzgocąca. Przedstawiono miastu dwie strony poprawek do umowy z prośbą o ustosunkowanie się do nich. Odpowiedź miasta, ku zaskoczeniu władz fundacji była jedna „żadnych zmian w umowie nie będzie„. W tej sytuacji można było podpisać umowę i bardzo uważać, albo jej nie podpisywać… i nic nie robić. Decyzja zapadła: „Podpisujemy i robimy dalej swoje„.

Znalezione obrazy dla zapytania kompleks domków z basenem

Jednym z najtrudniejszych zapisów umowy był jej okres trwania. W tym przypadku maksymalna długość umowy to 3 lata. Ratusz jednak zaproponował umowę na 12 miesięcy z możliwością rozwiązania jej w każdej chwili bez podawania przyczyny. Takie postawienie sprawy przez ratusz, nasuwa tylko jedną myśl. Zróbmy wszystko, aby im się nie udało! W końcu wydawałoby się rzeczą niemożliwą znaleźć inwestora na teren co do którego ma się „tytuł własności” tylko na rok, a do tego w każdej chwili umowa może zostać rozwiązana.

Łukasz Sobieraj, prezes Fundacji Młodzi dla Warki postanowił zmierzyć się z tymi trudnymi warunkami. W pierwszej kolejności zwrócił się do ZUK-u, aby ten zgodził się sprzątać teren, a przynajmniej aby rozstawili kosze na śmieci i je opróżniał. Prezes Zakładu Usług Komunalnych w rozmowie z Sobierajem, wyraził swoje obawy, że mieszkańcy mogą wrzucać do tych pojemników własne śmieci. Zarzut specyficzny, gdyż mieszkańcy za to płacą. Fakt, mogły by się trafić jednostki, które w ten sposób opróżniałyby niewygodne dla siebie nieczystości. Fundacja oficjalnie poprosiła o wsparcie projektu w formie bezgotówkowej. Motywując to działaniami społecznymi oraz niezarobkowymi, gdyż Fundacja, ani jej władze nie zarabiają. Po wstępnych zapewnieniach o pomocy ze strony ZUK-u przyszła odpowiedź na piśmie. Tu kolejny szok, gdyż Zakład Usług Komunalnych oznajmił, że nie jest zainteresowany wspieraniem tej inicjatywy nie zarabiając na tym. 

Z jednej strony należy zrozumieć stanowisko ZUK, w końcu nie są instytucją charytatywną, jak fundacja. Jednak z drugiej strony, spółka która należy do miasta może wykonywać zadania, które wpisują się w realizację oczekiwań społecznych. Jedno na pewno można podejrzewać. Odpowiedź wysłana do fundacji w sprawie współpracy, była konsultowana z ratuszem!

Kolejne kroki w celu realizacji projektu „Plaża Warka” poprowadziły do „Kempingu nad Pilicą”. W tej sytuacji wydawał się to naturalny komercyjny partner dla tej inwestycji. Są zaraz obok (plaża miała powstać na terenie między mostem samochodowym, a mostem kolejowym) z całą infrastrukturą. Tym samym wydawałoby się, że będą żywo zainteresowani podjęciem współpracy. W końcu to oni mogliby najwięcej zarobić na tej kooperacji. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że właściciele Kempingu sami się starali o ten teren w ratuszu. Nie dostali jednak zgody na planowane działania. Niestety rozpoczęte rozmowy między „Kempingiem”, a Fundacją zakończyły się fiaskiem. Strony nie mogły dojść do porozumienia w kilku aspektach.

Łukasz Sobieraj nie zrażając się kolejnymi trudnościami w realizacji podjętego założenia, działał dalej. Nawiązał kontakt i zaczął się spotykać z kolejnymi producentami piwa, którzy wspomnianą inwestycją mogliby być zainteresowani. Odbyło się mnóstwo spotkań i wyjazdów do Warszawy. Negocjacje trwały.

W tym czasie Fundacja Młodzi dla Warki nawiązała kontakt z Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej w Warszawie. Zastanawiacie się czemu? Odpowiedź jest prosta. Teren który fundacja pozyskała dzięki umowie z miastem wynosił 1,5 hektara. W skład działki wchodziła droga prowadząca od kajaków do strzelnicy oraz „piaskownica” ulokowana po środku tej drogi. Dzięki prowadzonym rozmową i podpisanej umowie z RZGW fundacja mogła zarządzać terenem od mostu samochodowego, aż po kajaki przy dawnej stanicy – w sumie ponad 10 hektarów ziemi. Taki teren dawał już mocny mandat do prowadzenia negocjacji nie tylko z lokalnymi partnerami, ale również z poważnymi osobami inwestującymi w całym kraju.

Wszystko szło w dobrym kierunku. Coraz większe zainteresowanie lokalnego biznesu taką inwestycją, to było to na co liczył prezes fundacji. Jego celem było zespolenie wielu lokalnych graczy, którzy włączą się w finansowanie przedsięwzięcia. Udało się na tyle, że znalazł się pierwszy większy inwestor chcący zainwestować w gastronomię na tym terenie. Fundacja, ani jej prezes nie chcieli sami prowadzić tego punktu gastronomicznego. Co wydaje się oczywiste, gdyż mógłby zostać posądzony o działanie dla własnej korzyści majątkowej. Zamiast tego wolał się oprzeć o kogoś z doświadczeniem w branży, kto będzie w stanie dopilnować wszystkiego na miejscu. Warka miała być jedną z 10 tego typu inwestycji w całej Polsce. Przy tym nasz mała ojczyzna posiadała najmniej rozwiniętą infrastrukturę turystyczną. Przez co była inwestycją opatrzoną największym ryzykiem. Mimo to udało się Łukaszowi Sobierajowi przekonać inwestora, że ta inwestycja jest zasadna i może przynieść oczekiwane zyski.

Miał powstać dwu poziomowy obiekt. W sumie ponad 100 m2 lokalu z toaletami, barem, muzyką, antresolą i plażą. Miało powstać miejsce, które spowoduje że Warką będzie „Turystyczną Perłą Mazowsza” nie tylko z nazwy. Był to milowy krok, który wielu wydawał się niemożliwy.

Podobny obraz

Niestety, okazało się że partner gastronomiczny, który miał opiekować się obiektem w Warce podjął własne negocjacje z inwestorem. Skutkiem tych rozmów jest to, że obecnie nie ma ani plaży, ani inwestora.

Był to niewątpliwie duży cios dla Fundacji Młodzi dla Warki, która już się „witała z gąską”. Olbrzymi nakład pracy jaki został włożony w jednej chwili runął jak domek z kart. Jednak, „ten się nie myli, co nic nie robi”. Prezes nie poddał się w swojej syzyfowej pracy i dalej starał się dopiąć swego, powtarzając jak mantrę, że „nie ma rzeczy niemożliwych, w końcu latamy w kosmos„. Upartość w dążeniu do celu i otwartość na nowe wyzwania doprowadziły go do momentu, gdy mógł opowiedzieć o planach związanych z plażą, grupie biznesmenów z którymi współpracuje od jakiegoś czasu. Panowie postanowili bliżej przyjrzeć się Warce, lokalizacji inwestycji i sami postanowili ocenić wiarygodność zapewnień prezesa fundacji, co do zasadności inwestycji.

Po pewnym czasie pada magiczne TAK!Tak, jesteśmy zainteresowani tą inwestycją. Proszę reprezentować nasze interesy w tej sprawie„. Stanowisko tych osób jest zrozumiałe z kilku powodów. Po pierwsze, przy mnogości interesów jakie prowadzą nie maja czasu doglądać wszystkiego. Po drugie, znają Pana Łukasza Sobieraja, więc ufają mu i wiedzą, że jest w stanie doprowadzić sprawę do szczęśliwego finału.

W toku dalszych ustaleń okazało się, że inwestycja ma być jeszcze większa, a oczekiwania inwestorów są bardzo dalekosiężne. Ma powstać obiekt hotelowy z 30 niezależnymi mieszkaniami. Gastronomia, baseny, miejska plaża, ścieżki rowerowe, parkingi i cała niezbędna infrastruktura wypoczynkowo-turystyczna. Inwestycja na kilkanaście milionów zł.

Podobny obraz

Przy takiej inwestycji niezbędne jest przychylność i docelowo partnerstwo miasta i jego władz. Łukasz Sobieraj osobiście kontaktował się z sekretarką Burmistrza Warki i pięciokrotnie próbował umówić się na spotkanie. Jak sam zapewnia, postanowił zakopać „topór wojenny”.
Tego typu inwestycja jest wybawieniem dla regionu. Wzajemne niesnaski i dumę należy schować w kieszeń i robić to co jest dobre dla Warki i mieszkańców naszej małej ojczyzny – mówi Łukasz Sobieraj.

Niestety, mijały kolejne dni, a odpowiedź nie nadchodziła. Wówczas sytuacja nabrała nieoczekiwany obrót. Do Fundacji Młodzi dla Warki wpłynął list z Ratusza.

Wypowiedzenie umowy użyczenia terenu” na którym ma powstać plaża i cały kompleks wypoczynkowy. Powód podany przez Pana Burmistrza Dariusza Gizkę jest następujący:
W odpowiedzi na Pana pismo (wysłano pismo z prośbą o przedłużenie umowy użyczenia terenu) ze względu na to, że cel nie został osiągnięty z dniem 15 lipca 2017 roku umowa została rozwiązana
Ponadto informuję, że do Urzędu wpłynął wniosek właścicieli nieruchomości przyległej do działki 152/18, którzy prowadzą działalność „Kemping nad Pilicą”, o wydzierżawienie im części tej nieruchomości, na której po uprzednim oczyszczeniu i uporządkowaniu urządziliby ogólnodostępną plażę.
W dalszej części pisma czytamy, że Rada Miejska (do której również wpłynęło pismo z informacją że udało się pozyskać inwestora) przyjęła uchwałę w sprawie wydzierżawienia Państwu Kurowskim działki na plażę w zamian za kawałek działki na parking przy targowicy.

 

Pierwsze myśl, to stwierdzenie, że Burmistrz Dariusz Gizka nie chce tego typu inwestycji w Warce. Druga sprawa to widoczna wrogość do Łukasza Sobieraja prezesa Fundacji Młodzi dla Warki . W końcu Plaża Warka podczas ostatnich wyborów samorządowych była jego jednym z głównych punktów w programie wyborczym. Realizacja tego typu inwestycji z jego inwencji, gdy znajduje się on w opozycji do obecnej władzy, postrzegana byłaby jako niezwykły sukces, stanowiący o jego skuteczności. W końcu realizuje swój program wyborczy nie będąc u władzy! Na to obecna ekipa nie może sobie pozwolić.

Ale czy na pewno?

W efekcie skończyłoby się na tym, że obydwaj panowie zrobili by sobie kilka ładnych zdjęć na tle inwestycji, a splendor przypadłby obecnej władzy. Dlaczego? Bo zawsze tak jest! W końcu skoro premier nowo powstałego rządu robi sobie zdjęcie na tle autostrady, to nie po to aby stwierdzić, że jest budowana przez ostatnie 10 lat, tylko po to aby powiedzieć „ja Wam to załatwiłem”.

Fundacja postanowiła jednak nie zostawiać pisma bez odpowiedzi. I poproszono o wyjaśniania i umotywowanie podstaw, podkreślając jednocześnie że powody wymówienia umowy są bezzasadne.

Odpowiedź przyszła zaskakująca. Okazało się, że parking, a raczej kilka metrów parkingu jest istotniejsze dla miasta niż nowa inwestycja, która zmieni na lepsze cały region. Na żadne z wielu zaproszeń ze strony fundacji, które było skierowane do burmistrza nie napłynęła odpowiedź. Zaproszenie wielokrotnie płynęły przez telefon oraz oficjalnie na piśmie. Mimo to do dziś nie ma odpowiedzi w sprawie spotkania.

Dodatkowo smaczku dodaje fakt, że jeszcze niedawno (kilka miesięcy po rozwiązaniu umowy z fundacją) nadal nie podpisano umowy z nowymi właścicielami plaży.

Dzisiaj za to nie ma inwestora…
nie ma parkingu (choć ten już w „budowie”)…
nie ma plaży…. (choć Państwo Kurowscy ostatnio sprzątali ten teren)
ale niestety nadal, Warka, jest „Turystyczną Perłą Mazowsza” tylko z nazwy (niestety).

Dodatkowo warto zauważyć, że nasi sąsiedzi podjęli kroki które mają rozruszać turystykę w ich regionie:
Białobrzegi mają plażę i inwestora który wybuduje centrum konferencyjne, a dodatkowo niebawem ruszą z budową zalewu…
Głowaczów rozpoczął pracę nad budową małego zalewu…

Warka, traci wiele przez decyzję jednego człowieka. 

6 Komentarze

  1. Nie wiem, ale ja sobie plażuję tam gdzie mi się chce. Nie trzeba robić inwestycji za fchuj kasy. Masz problem z plażowaniem? Ja mam w D..e polityków, a Ty chyba nabijasz punkty do wyborów.

  2. Myślałem że za tymi dzialaniami: Warka bez cenzury, młodzi dla Warki, wrak race, „plaża”, człowiek roku i inne stoi właśnie Pan Łukasz, szykując tym samym swoją kandydaturę. Szanse? Nie mi to oceniać ale na pewno większe niż poprzednio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.